brattvaag

brattvaag

KIM JEST RENIFEROWA?

Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.

Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.

Zapraszam!

Reniferowa

poniedziałek, 19 marca 2012

(68) W norweskiej szkole (2)


W szkole nauczyciele pracują w zespołach. Mój, liczący dziewięć osób zespół, pracuje z dziećmi z najstarszego rocznika. Uczniowie z rówieśniczych klas mają w szkole swoje terytorium (trzy gabinety lekcyjne i trzy większe sale seminaryjne). W sąsiedztwie dzieci mają też swoje miejsce nauczyciele. Nasz zespół ma do dyspozycji dwa połączone ze sobą pomieszczenia. W pierwszym stoi duży owalny stół – to miejsce spotkań , na których omawia się na bieżąco różne sprawy. Przechodzi się z niego do drugiego, bardzo obszernego pokoju do pracy pozalekcyjnej nauczycieli. Każdy z nas ma tu swoje miejsce – spore biurko i regał na książki. Po latach upychania mojego szkolnego dobytku w szafce wielkości mikrofalówki czuję się jakbym przesiadła się z trabanta do ferrari. Mój kącik został wyposażony w ciągu pół godziny. Nieważne, że być może będę tu krótko (mój uczeń przecież w tym roku kończy tę szkołę). Jak już tu jestem, to mam miejsce, jak wszyscy pozostali. Na starcie dostałam też komplet książek i masę dodatkowych materiałów, które mogę wykorzystać na zajęciach.
Na miejscu mamy kombajn biurowy - drukarkę, skaner i kserokopiarkę w jednym. Urządzenie pracuje w sieci, więc można zlecić drukowanie, nie wstając od biurka. Jest nas niewiele, więc coś takiego jak kolejka do kserokopiarki nie ma racji bytu. Nie ma też stosików mojego-i-nie-mojego-papieru, upokarzającego zbierania pieniędzy na papier od uczniów lub kupowania potrzebnych materiałów przez nauczycieli. Wszystko, co niezbędne do pracy, masz zapewnione. Obok kserokopiarki – niszczarka do papieru i stolik, na którym znajdziesz to, co niezbędne: dziurkacze, zszywacze itp. Kserujesz, kompletujesz, dziurkujesz lub zszywasz i gotowe.
Bardzo odpowiada mi atmosfera panująca w naszym pokoju. Nie prowadzi się tu głośnych rozmów, co nie znaczy, że cały czas siedzimy w milczeniu. Wszyscy korzystamy z bezprzewodowego internetu. Czasem da się słyszeć stuk-stuk w klawiaturę albo ciche mruknięcia drukarki lub kserokopiarki.
Lunch jemy w dużej sali na dole. Spotykają się tu wszyscy pracownicy, nie tylko nauczyciele. Parzona jest kawa i herbata w dużych termosach. Jedni przynoszą prowiant z domu (tzw. matpake), inni mają zapasy w szafkach i lodówce (popularne są: knakkebrød , brunost, jogurt, sałatki). Jest czas na rozmowy, spotkanie z nauczycielami z innych oddziałów.
A po lunchu spokojny powrót do uczniów.

***

Sporo się tu mówi ostatnio w TV i radiu o niedoinwestowaniu norweskiej oświaty. Może tym, którzy prawią takie farmazony, przydałaby się krótka wycieczka poza Skandynawię i zakosztowanie uroków niesienia kaganka oświaty w jakimś mniej zamożnym kraju? Przecieraliby oczy ze zdumienia i w te pędy wracali tu, gdzie nauczyciel czuje, że szkoła jest także dla niego.
Bo to się tutaj naprawdę czuje.


Pozdrawiam!
Ha det bra!
Reniferowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz