.jpg)
Aalesunds Mandssangforening zaprosił nasz chór do udziału w korkafé. Na korkafé ludzie spotykają się, by przy filiżance kawy i kawałku domowego ciasta posłuchać muzyki. O takich imprezach czytałam wcześniej w prasie. Dziś dowiedziałam się się, jak smakuje bycie wykonawcą na korkafé.
Duża sala, stoliki ozdobione kwiatami. Mnóstwo stolików. I tłum ludzi. Tego się nie spodziewałam. Jeszcze rano myślałam, czy aby nie okaże się, że śpiewających będzie więcej niż ludzi na widowni. A tu taka niespodzianka! Tradycja sunnmørskich chórów to coś, czym tubylcy szczycą się i o czym chętnie opowiadają. Niektórzy żartują, że w Sunnmøre dzieci rodzą się ze śpiewem na ustach.
Po koncercie losowanie nagród loterii fantowej. Atmosfera jak przy grze w bingo. Czerwone, niebieskie i zielone losy. Napięcie na twarzy siedzącej przy sąsiednim stoliku starszej pani. Wylosowany los: niebieski B 48. Tak, to jej los! Policzki drżą, gdy otrzymuje wygrany świecznik. A mnie tak jakoś dobrze, że jestem mimowolnym uczestnikiem tego jej wzruszenia.
Dziś wystąpili:
Aalesund Oddfellowkor
Ålesund Internasjonale Kor
Aalesunds Mandssangforening
Repertuar męskich chórów imponujący! Jak panowie zagrzmieli, to ciarki po plecach przeszły. My, śpiewające po nich, zabrzmiałyśmy bardziej kameralnie. I, jak ktoś później skomentował, wniosłyśmy trochę świeżości.
Chyba należy uznać to za komplement;)
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa