brattvaag
KIM JEST RENIFEROWA?
Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.
Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.
Zapraszam!
Reniferowa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweskie zwyczaje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweskie zwyczaje. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 czerwca 2015
(204) Slinningsbålet 2015
En stor takk fra Renifer og Reniferowa til dere alle for en utrolig kjekk opplevlese!!!
Pogoda nie sprzyjała chłopcom, którzy budowali przez ostatnie tygodnie tegoroczne jonsokowe ognisko. Jaką trzeba mieć motywację, by wdrapywać się na kilkudziesięciometrowy stos, wciągać tam setki, tysiące palet. I to wszystko w strugach deszczu! I w końcu nagroda dla budowniczych - po wielu chłodnych, deszczowych, wiatrem smagających dniach wróciło do nas słońce. Skąpany w nim 34 - metrowy Slinningsbålet wyglądał imponująco!
Tak, było to dla nas przeżycie. Poczucie wspólnoty z setkami przejętych widzów tego niezwykłego spektaklu. Radość, że możemy być tam razem. Obawa o tych młodych, co stali być może zbyt blisko ognia.
I ta myśl, która od wczorajszego wieczoru mnie nie opuszcza:
Budujemy, gromadzimy, otaczamy się tym, co dotykalne, trwałe i stabilne. I nagle przychodzi czas, że ta stabilność wymyka nam się z rąk, bo zadziałała siła, na którą nie mamy już wpływu.Czy załamywać wtedy ręce?
Chcę - tak jak ci chłopcy - wierzyć, że każdy spalony stos można zastąpić innym.
Ognisko płonęło kilka godzin. Tutaj LINK do kilkuminutowego FILMU wyprodukowanego przez Ovenpå Media.
Źródło filmu: https://www.youtube.com/watch?v=I8uPAJRkd10
Autor: Stein Erik Ness Hermansen
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
niedziela, 22 czerwca 2014
(195) O jonsoku i europaletach
Żródło zdjęcia: smp.no
Noc kupały - czyli po norwesku jonsok (LINK). Słynny ålesundski Slinningsbålet płonie zawsze w sobotę poprzedzającą noc świętojańską.
Ten jonsokowy stos zbudowano w tym roku z dziewiętnastu tysięcy europalet. W Sunnmørsposten pojawił się jakiś czas temu apel budowniczych - ochotników o pomoc w tym żmudnym zadaniu. Miesiące pracy, układania tych tysięcy palet jedna po drugiej. Na koniec trzeba się wdrapać na wysokość trzydziestu trzech metrów,by położyć ostatnią paletę.
Ogień strawił wszystko w kilka godzin.
TU (LINK) film o rekordowym ślinningsbålet z 2010 roku.
***
T, gości od kilku dni amerykańskich studentów. Za sypialnię służy im stabbur, w którym postawiła łóżka zbudowane z ... europalet.
Wszystko pięknie upyntowała - powiedzieć ozdobiła byłoby nie na miejscu;) Chodniki, narzuty, wiekowe skrzynie, lampy i świeczniki. Atmosferę dopełnia ten cudny zapach starego, olejowanego wielokrotnie drewna, które pamięta czasy jej pradziadków. Te ściany zapewne wiele słyszały.
Tuż przed przyjazdem Amerykanów T. zapala świece. Bo przecież musi być koselig! A w nocy spać nie może, bo z okien sypialni widzi, że w stabburze świece płoną nadal, a stabbur przecież drewniany. Gościom przeszkadzać nie chce.
Ciekawe, co ma do powiedzenia na temat tych tysięcy palet, które wczoraj strawił ogień. Jej kreatywność nie ma granic, więc z pewnością paletowa przygoda na kleceniu łóżek się nie skończy.
***
A tym, co od dziś zasypiać i budzić się będę pod londyńskim niebem, mówię:
Niech się Wam, Kochani, uda!
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Noc kupały - czyli po norwesku jonsok (LINK). Słynny ålesundski Slinningsbålet płonie zawsze w sobotę poprzedzającą noc świętojańską.
Ten jonsokowy stos zbudowano w tym roku z dziewiętnastu tysięcy europalet. W Sunnmørsposten pojawił się jakiś czas temu apel budowniczych - ochotników o pomoc w tym żmudnym zadaniu. Miesiące pracy, układania tych tysięcy palet jedna po drugiej. Na koniec trzeba się wdrapać na wysokość trzydziestu trzech metrów,by położyć ostatnią paletę.
Ogień strawił wszystko w kilka godzin.
TU (LINK) film o rekordowym ślinningsbålet z 2010 roku.
***
T, gości od kilku dni amerykańskich studentów. Za sypialnię służy im stabbur, w którym postawiła łóżka zbudowane z ... europalet.
Wszystko pięknie upyntowała - powiedzieć ozdobiła byłoby nie na miejscu;) Chodniki, narzuty, wiekowe skrzynie, lampy i świeczniki. Atmosferę dopełnia ten cudny zapach starego, olejowanego wielokrotnie drewna, które pamięta czasy jej pradziadków. Te ściany zapewne wiele słyszały.
Tuż przed przyjazdem Amerykanów T. zapala świece. Bo przecież musi być koselig! A w nocy spać nie może, bo z okien sypialni widzi, że w stabburze świece płoną nadal, a stabbur przecież drewniany. Gościom przeszkadzać nie chce.
Ciekawe, co ma do powiedzenia na temat tych tysięcy palet, które wczoraj strawił ogień. Jej kreatywność nie ma granic, więc z pewnością paletowa przygoda na kleceniu łóżek się nie skończy.
***
A tym, co od dziś zasypiać i budzić się będę pod londyńskim niebem, mówię:
Niech się Wam, Kochani, uda!
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
czwartek, 9 maja 2013
(157) Russetida 2013 - czas zażyc kąpieli

Spaceruję z psem - rekonwalescentem wzdłuż fiordu. Jest piękny, słoneczny dzień. Pierwszy taki po okresie deszczy, gradów, ulew, ścinającego z nóg wiatru i zimna. Na wodzie kilka łodzi. Ludzie korzystają z łaskawości aury. Na krzewach pąki, a nawet nieśmiało wyłaniające się z nich listeczki. Jeszcze trochę i wiosna wybuchnie z całym impetem.
Temperatura w cieniu - dziesięć stopni, w słońcu - dwadzieścia trzy. Sąsiad na podwórku w samych szortach. Żyć, nie umierać, panie!
Zbliżamy się (pies i ja) do niewielkiej plaży, która latem służy za kąpielisko okolicznym maluchom. Jestem dosyć blisko, staję na skarpie i patrzę w dół. A tam grupka russów zażywa kąpieli, śmiejąc się i pokrzykując. Czerwone russowe portki leżą rozłożone na kamieniach. Domyślam się, że to jedno z zadań, które muszą zaliczyć kończący w tym roku edukację licealiści. Tak zdobywa się kolejne russeknuter. Tak, to na pewno zadanie. Jeden z trzech stojących na brzegu chłopców filmuje kąpiących się. W ten sposób dokumentuje się russowe szaleństwa. Woda w fiordzie na pewno lodowata.
Kilka dni temu, będąc na zakupach w Moa, widzieliśmy ośmiu młodzieńców pozwiązywanych szelkami na kształt psiego zaprzęgu. Wędrowali na czworakach po alejkach centrum handlowego filmowani przez rozbawioną nastolatkę. Koleżanka z pracy opowiadała mi, że jednym z zadań jej córki było wybranie się do sklepu i zrobienie zakupów w pełnym rynsztunku lanngrenowym, czyli w nartach biegowych, goglach, z kijakmi w rękach, w odpowiednim stroju.
Russetida to także czas szalonych imprez z głośną muzyką, lejącym się litrami alkoholem i przypadkowym seksem. Jak co roku, jest to szeroko komentowane w mediach. Mówi się też o różnych formach przemocy powiązanych z tym zjawiskiem - przywiązywaniu do ławek w parku, pojeniu alkoholem nieletnich, nawet o gwałtach w trakcie russowych imprez.
Cóż, trzeba wierzyć, że to przypadki marginalne i że większość świętujących russetida kieruje się w swoich poczynaniach zdrowym rozsądkiem.
Oby.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
sobota, 23 czerwca 2012
Jonsok czyli noc świętojańska

Noc świętojańska zwana w Polsce też nocą sobótkową lub nocą kupały to po norwesku sankthans, midtsomer albo jonsok. Święto przypada 24 czerwca, a w jego wigilię (sanghansaften) Norwegowie gromadzą się na wodą i palą olbrzymie ogniska (sankthansbål). Już od kilku miesięcy obserwowaliśmy, jak rosną wzdłuż fiordu stosy gałęzi, desek, drewnianych palet. Słowo jonsok oznacza „noc czuwania dla Jana”, bo to noc poświęcona pamięci Jana Chrzciciela.
Najwyższy w okolicy stos płonie na jednej z ålesundskich wysp, Hessie. Dokadnie na wieńczącym ją cyplu Slinningsodden. W 2010 osiągnął on rekordową wysokość 40,45 metra, ustanawiając tym samym rekord świata.
Na zdjęciach ogień płonący przy naszym fiordzie.


***
Tak wyglądał rekordowy jonsokowy stos, czyli Slinningsbålet 2010.
LINK DO FILMU
(źródło: www.youtube.com)
***
Znany z rekordowego ogniska Slinningsodden to jedno z naszych miejsc do wędkowania. Byliśmy tam 22 lipca 2011 roku. W drodze powrotnej do domu dowiedzieliśmy się z radia o tragedii w Oslo i na wyspie Utøya.
Jak u Bruegela.
Gdzieś jakiś Ikar zmaga się z falami, chce uciec śmierci.
I tonie.
A obok życie.
***
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)










