brattvaag

brattvaag

KIM JEST RENIFEROWA?

Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.

Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.

Zapraszam!

Reniferowa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweskie zwyczaje świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweskie zwyczaje świąteczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 grudnia 2012

(118) O wyższości ribbe nad pinnekjøtt (a może na odwrót?)




Tak jak my żartujemy i rozważamy wyższość Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia (uśmiecham się na wspomnienie Jana Tadeusza Stanisławskiego), tak Norwegowie dzielą się na tych, dla których królową świątecznego stołu jest albo ribbe, albo pinnekøtt. Na naszym terenie podobno więcej zwolenników ma ribbe.

Ribbe to żeberka wieprzowe, które po nacięciu skóry w kratkę, piecze się w piekarniku. Przepis iście norweski, najprostszy z możliwych. Najtrudniejsze jest ponacinanie skórki. Idealny okazał się nóż, którym Renifer filetuje ryby.
Po nacięciu solimy i pieprzymy żeberka i pozwalamy im kilka - kilkanaście godzin odpocząć w lodówce. Potem układamy je w brytfance, ponacinaną stroną do dołu, na 6 - 8 główkach czosnku i dolewamy trzy szklanki wody. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Po godzinie obracamy żeberka i pieczemy kolejną godzinę. Teraz przez około 20-30 minut podlewamy kilkakrotnie mięso i pozwalamy mu zrumienić się. Ribbe podaje się tradycyjnie z ziemniakami i sałatką z kwaśniej kapusty. Nie kiszonej, ale kwaśnej - zakwaszonej octem i posłodzonej.

Wczoraj przygotowałam po raz pierwszy ribbe - soczyste, aromatyczne mięso, któremu trudno się oprzeć. Nie powiem, ile zjadłam, bo na samą myśl o tym się rumienię.

Wiemy już zatem, jak smakuje jedna z najpopularniejszych norweskich potraw świątecznych. Wypadałoby też upiec pinnekjøtt, by móc zająć stanowisko w kwestii: której potrawie należy się pierwszeństwo na świątecznym stole. Pomyślę o tym wkrótce.


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

czwartek, 29 listopada 2012

(116) Juletallerken - (nie)powtarzalny smak i zapach świąt

Żródło zdjęcia: http://www.dinside.no/831264/den-store-juletallerken-duellen

W okresie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia sklepy zapełniają się typowo świątecznymi produktami. Pierniczki, figurki Mikołajów, ozdobne serwety z gwiazdkowymi motywami. Nic wyjątkowego, znamy ten szał także z Polski.
Od pierwszych dni listopada pojawia się też typowo świąteczna żywność. No i coś, co typowe chyba tylko dla Norwegii - juletallerken.
Juletallerken to talerz pełen tego, co w święta jeść wypada. Różne warianty i kombinacje potraw, a wśród nich ribbe, pinnekjøtt, lutefisk, kalkun, medisterkaker, medisterpølser, julepølser. Taki zestaw odgrzewa się w mikrofalówce i ... ponoć świętami pachnie w całym domu. Znak czasów - fastfoodowy surogat świąt. Restauracje i bary też oferują na długo przed świętami typowo świąteczne potrawy. Wystawione w oknach tablice z napisem: Wstąp, poczuj smak świąt. Świąteczny talerz czeka! nie pozwalają przejść obojętnie. I siedzą Norwegowie nad świątecznymi potrawami od listopada aż do sylwestra. Opracowuje się tu nawet rankingi pod hasłem: Hvor har du spist din beste og verste juletallerken?, czyli Gdzie zjadłeś najlepszy i najgorszy zestaw świątecznych potraw? Jakże to odmienne od naszych zarezerwowanych wyłącznie na czas świąt potraw: barszczu z uszkami i karpia w galarecie.
Bo gdyby uszka jadało się wielokrotnie w tygodniach poprzedzających wigilię, inne byłyby to święta


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa