brattvaag

brattvaag

KIM JEST RENIFEROWA?

Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.

Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.

Zapraszam!

Reniferowa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweskie ciekawostki językowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą norweskie ciekawostki językowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2013

(167) MAULE

Jak wam Norweg powie, że ma ochotę maule (Jeg vil maule), to znaczy, że chce poprzeżuwać na przykład sam ser albo samą wędlinę, albo sam chleb albo... niech fantazja podpowie, co jeszcze. Pamiętam, że koleżanka z polskiej szkoły, Małgosia, lubiła zjeść od czasu do czasu zwykłą bułkę bez żadnych dodatków. Skubała ją po kawałku i powolutku żuła. I to było właśnie maule! Ważne, że dotyczy to tylko tych produktów, które zazwyczaj je się w komplecie z innymi. Zatem nie powiemy, że ktoś maule, gdy zajada się truskawkami, bo je najczęściej je się bez dodatków. Ale podjadanie spekeskinke plasterek po plasterku - w czym jestem mistrzynią - to już najprawdziwsze maule.
Nie da się tego słowa oddać jednym wyrazem po polsku. Warto je znać, bo używane jest tu powszechnie.

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

środa, 12 grudnia 2012

(123) Językowe niuanse: Jeg er fint ferdig!

Kurs - przygotowanie do bergenstestu. Spotykamy się raz w tygodniu na cztery godziny. Na czas między zajęciami dostajemy tyle roboty, że jeśli chcesz być na bieżąco, musisz poświęcić na naukę codziennie minimum trzy - cztery godziny. Celem jest przystąpienie do egzaminu w kwietniu. Obok tekstów i zadań z podręczników "Her på berget" i "Det går bra!" dostajemy mnóstwo dodatkowych materiałów do opracowania. Do tego lista lektur, które trzeba zdobyć samemu. No i nieocenione wskazówki prowadzących zajęcia. Teraz widzę, jak naiwna byłam, sądząc, że po zdanym Norskprøve 3 podejście do bergenstestu to tylko formalność i że mogę się do niego przygotować samodzielnie. Zajęcia są bardzo intensywne. Wszystkim zależy, więc normą jest, że na pytanie, czy potrzebna nam przerwa, odpowiadamy chórem: Nie!
Dlatego ostatnio w środowe pokursowe wieczory jestem zawsze fint ferdig!

***

Jeśli usłyszysz od młodego (także młodego duchem) Norwega: Jeg er fint ferdig!, nie myśl, że to wyraz dobrego samopoczucia. Wręcz przeciwnie!
Zwrotu tego nie znajdziesz w słowniku, pojawi się pewnie w którejś z kolejnych jego edycji. To taki znak, że język żyje, rozwija się dynamicznie, pozwala się kształtować użytkownikom.
Jeg er fint ferdig! można wyrazić inaczej jako Jer er helt kaputt!
A to już każdy Polak zrozumie.

***

Dziś data, co się nie powtórzy. Chyba że za tysiąc lat, bo coś/ktoś gdzieś wtedy jeszcze chyba będzie?
12.12.12


Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa

piątek, 7 grudnia 2012

(119) Od lawendy do... mola książkowego

W ramach tarasowych porządków poobcinałam lawendę. Powiązałam ją w bukiety i suszę. Popakowana w woreczki będzie odstraszać mole. A jak już o molach mowa, to podzielę się pewnym spostrzeżeniem - ciekawostką językową.
Ci, którzy lubią czytać książki, nazywani są przez Norwegów na dwa sposoby.
Bokorm to odpowiednik naszego mola książkowego, co to pochłania książki bez opamiętania (bok - książka, orm - robak, także ten "zjadjący" książki). Drugie określenie jest zaskakujące. Lesehest to "czytający koń", a konia nijak nie mogę skojarzyć z zamiłowaniem do książek.

Zaczęły się mrozy. Powietrze znad fiordu coraz ostrzejsze. Czasem masz wrażenie, jakby setki zimnych drobniutkich kamyczków uderzało o twarz. W porze obiadu byłoby za oknem całkiem ciemno, gdyby nie światło lamp na drodze przed domem. Także okoliczne wyspy biorą udział w tym wieczornym spektaklu. Ich światła mienią się długo, długo, niektóre całą noc. I nie ma wątpliwości - mole książkowe takie długie zimowe wieczory lubią najbardziej.

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa