brattvaag

brattvaag

KIM JEST RENIFEROWA?

Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.

Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.

Zapraszam!

Reniferowa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przejezdność dróg w Norwegii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przejezdność dróg w Norwegii. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2013

(160) Flomkaos - powódź w Norwegii 2013


Źródło: smp.no

Norwegię nawiedziła powódź. Śnieg, który jeszcze kilka tygodni temu tak cieszył wielbicieli zimowego szaleństwa, topi się w błyskawicznym tempie. Wiele dróg nieprzejezdnych. Konieczna ewakuacja mieszkańców zagrożonych terenów.
Powódź to nie tylko zniszczenia. W Norwegii to przede wszystkim problem z przemieszczaniem się. Tu nie ma tak rozwiniętej sieci dróg jak w innych krajach europejskich. Jak ktoś w drodze stanie, to o zawróceniu i szukaniu objazdu można pomarzyć.
Mapę zagrożonych terenów znajdziesz TUTAJ.

Mapa przejezdnych dróg TUTAJ
(redusert framkommelighet - ograniczona dostępność, midlertidig stengt - czasowo zamknięte)

Wieczorne wiadomości. Patrzę na stojące w wodzie domy. Na jednym z balkonów dostrzegam małą, niespełna pięcioletnią dziewczynkę w kwiecistej sukience. Moja córeczka. I wielka woda, która w 1997 roku zabrała jej rowerek. Otoczone przez wodę dotkliwie odczuwałyśmy wtedy brak ... wody. Prąd, gaz, telefon - też odcięte. Renifer w pracy - ratuje, co się da przed zniszczeniem. A nasz mały synek na harcerskim obozie, też nad rzeką. Co się z nimi działo przez ten czas, dowiedziałyśmy się po siedmiu dniach. Co myślało moje dziecko, słysząc od obozowych opiekunów, że jego miasto stało się ofiarą bezwzględniej rzeki?

Teraz widzę wysokiego, smukłego młodzieńca. Bez końca przemierza ścieżkę między domem a hałdą popowodziowych śmieci.To mój syn, pod nieobecność Renifera - głowa rodziny - wyrzucający to, co rzeka zniszczyła w 2010 roku.

W porównaniu z tymi, którzy stracili w powodzi cały dorobek życia - a było takich mnóstwo - byliśmy szczęściarzami. Ale tydzień izolacji, niepewności i strachu o bliskich zostawia w człowieku ślad. Nie do wymazania.

Temat powodzi blednie oczywiście przy doniesieniach z Oklahomy.
Ktoś powie: Lepsza powódź niż tornado. Zdecydowanie lepsza.

***

Na koniec dobra wiadomość: Trollstigen (Droga Trolli) jest od dziś otwarta dla żądnych wrażeń turystów. To dużo wcześniej niż w ubiegłym roku.

Jedni się smucą, inni cieszą. Życie.

Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa