Mówię do mamy małego N:
Han har vært konstant skitten etter gårsdagens tur.
Najpierw mamine oczy robią się duże ze zdziwienia. I już obie się śmiejemy. Oczywiście chciałam powiedzieć:
Han har vært konstant sliten etter gårsdagens tur.
Wyjaśniam: zamiast powiedzieć, że dziecko jest zmęczone po wczorajszej wycieczce, powiedziałam, że jest stale brudne.
To tak jakbym do rodzica, który spóźnił się odebrać dziecko w polskim przedszkolu powiedziała:
A ja tu szczekam już od kwadransa.
zamiast:
A ja tu czekam już od kwadransa.
Niby różnica niewielka;)
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
brattvaag
KIM JEST RENIFEROWA?
Mieszkam na wyspie. Bywa, że woda leje się z nieba, deszcz pada poziomo, a wiatr chce urwać głowę. Ale gdy wyjdzie słońce, woda w fiordzie zaczyna mienić się kolorami, czas staje w miejscu. Tu w pełni czuję, że JESTEM. W Norwegii bywałam wcześniej jako turystka, od jesieni 2011 tu jest mój dom.
Na blogu piszę o godnych odwiedzenia zakątkach Norwegii - także tych mniej znanych. Blog to także skrawki naszego emigracyjnego życia. To zapiski przede wszystkim dla naszych dzieci. Ale nie tylko.
Zapraszam!
Reniferowa
wtorek, 13 sierpnia 2013
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
(174) Wieczorem
Wieczorny chłód, nie odpuszczający od rana deszcz. Wyspy spowite z w ażur mgły. Wilgoć znad fiordu zmierzająca głębiej i głębiej w ląd. Zapłakane szyby.
A tu za oknem pojawia się rozświetlony cruiser.
COSTA PACIFICA - jak przybysz z innego świata.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
czwartek, 1 sierpnia 2013
(173) Akerendam i poszukiwacze skarbu w Norwegii
Żródło: http://www.nederlandsemunten.nl
Początek osiemnastego wieku. Holenderski statek Akerendam płynie wzdłuż norweskiego wybrzeża. Na jego pokładzie znajduje się mnóstwo skrzyń kryjących wszelkie dobra. Wśród nich dziewiętnaście najcięższych skrzyń. Te wypełnione są po brzegi monetami. Nieświadomi swojej przyszłości członkowie załogi grają w kości, śmiejąc się i przekrzykując.
Nadchodzi sztorm? Co tam sztorm! Niejeden sztorm za nami!
Ten był ostatni.
Dobra z leżącego na dnie statku dryfują w kierunku wyspy Runde, z czego skwapliwie korzystają jej mieszkańcy. A gdy woda przestaje przynosić to, co można wykorzystać, sprawa zatopionego statku ginie w czeluściach niepamięci.
Rok 1972, ponad dwieście pięćdziesiąt lat od katastrofy. Grupa nurków sportowych wraca na ląd z podwodnej eskapady. Z głowami pełnymi wrażeń i rękoma pełnymi monet. Opowiadają o wraku statku, który czekał na nich w głębinie. I tak historia Akerendamu odżywa. Statek jest na ustach wielu, interesują się nim media. A największe emocje budzi wśród poszukiwaczy skarbów. Od tej pory Runde odwiedzają nie tylko miłośnicy ptaków, podziwiający żyjące na klifach ptasie kolonie. To prawdziwa Mekka dla nurków eksplorujących wody wokół Runde w nadziei na powrót na ląd ze złotym krążkiem w dłoni. Mówi się o szczęśliwcach, którzy wypływali z setkami kilogramów monet odnalezionych w morskich głębinach.
Ja nurkowania się boję. Ba! Boję się zanurzyć głowę, nawet w płytkiej wodzie. Do tej pory pamiętam człowieka z pływalni na Teatralnej, który na pierwszym roku studiów kijem wpychał mnie pod wodę. Twierdził, że tylko próbuje dodać mi odwagi. Świetnie się przy tym bawił. A ja miałam oczy pełne wody i łez. I to był uniwersytecki pedagog.
Kto by wtedy pomyślał, że kiedyś ta nieporadnie pływająca sierotka będzie żyć w najpiękniejszym zakątku świata, o ironio - otoczona ze wszystkich stron wodą!
A ten gość z pływalni? Może nadal macza kij?
Wracając do meritum: jeśli nurkujesz i lubisz przygody, wybierz się na Runde. Może wrócisz do domu z pełną sakiewką? A nawet jeśli nie, to na pewno z workiem wrażeń!
***
Mały oppdatering:
Bill Gates wylądował dziś po południu na lotnisku na Vigrze. To zaledwie dziesięć kilometrów od naszego domu. Towarzyszy mu rodzina. Mają spędzić w Sunnmøre urlop.
Jedno jest pewne - poszukiwać złotych monet to on na pewno nie musi;)
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Początek osiemnastego wieku. Holenderski statek Akerendam płynie wzdłuż norweskiego wybrzeża. Na jego pokładzie znajduje się mnóstwo skrzyń kryjących wszelkie dobra. Wśród nich dziewiętnaście najcięższych skrzyń. Te wypełnione są po brzegi monetami. Nieświadomi swojej przyszłości członkowie załogi grają w kości, śmiejąc się i przekrzykując.
Nadchodzi sztorm? Co tam sztorm! Niejeden sztorm za nami!
Ten był ostatni.
Dobra z leżącego na dnie statku dryfują w kierunku wyspy Runde, z czego skwapliwie korzystają jej mieszkańcy. A gdy woda przestaje przynosić to, co można wykorzystać, sprawa zatopionego statku ginie w czeluściach niepamięci.
Rok 1972, ponad dwieście pięćdziesiąt lat od katastrofy. Grupa nurków sportowych wraca na ląd z podwodnej eskapady. Z głowami pełnymi wrażeń i rękoma pełnymi monet. Opowiadają o wraku statku, który czekał na nich w głębinie. I tak historia Akerendamu odżywa. Statek jest na ustach wielu, interesują się nim media. A największe emocje budzi wśród poszukiwaczy skarbów. Od tej pory Runde odwiedzają nie tylko miłośnicy ptaków, podziwiający żyjące na klifach ptasie kolonie. To prawdziwa Mekka dla nurków eksplorujących wody wokół Runde w nadziei na powrót na ląd ze złotym krążkiem w dłoni. Mówi się o szczęśliwcach, którzy wypływali z setkami kilogramów monet odnalezionych w morskich głębinach.
Ja nurkowania się boję. Ba! Boję się zanurzyć głowę, nawet w płytkiej wodzie. Do tej pory pamiętam człowieka z pływalni na Teatralnej, który na pierwszym roku studiów kijem wpychał mnie pod wodę. Twierdził, że tylko próbuje dodać mi odwagi. Świetnie się przy tym bawił. A ja miałam oczy pełne wody i łez. I to był uniwersytecki pedagog.
Kto by wtedy pomyślał, że kiedyś ta nieporadnie pływająca sierotka będzie żyć w najpiękniejszym zakątku świata, o ironio - otoczona ze wszystkich stron wodą!
A ten gość z pływalni? Może nadal macza kij?
Wracając do meritum: jeśli nurkujesz i lubisz przygody, wybierz się na Runde. Może wrócisz do domu z pełną sakiewką? A nawet jeśli nie, to na pewno z workiem wrażeń!
***
Mały oppdatering:
Bill Gates wylądował dziś po południu na lotnisku na Vigrze. To zaledwie dziesięć kilometrów od naszego domu. Towarzyszy mu rodzina. Mają spędzić w Sunnmøre urlop.
Jedno jest pewne - poszukiwać złotych monet to on na pewno nie musi;)
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
środa, 31 lipca 2013
(172) UFO nad Ålesund?
Żródło: smp.no, foto: Vidar Syversen
Od rana pada, pada, pada. Kłęby mgły morskiej wędrują miedzy wyspami. Taka mgła może trochę oszukać nasze zmysły. W dzisiejszym Sunnmørsposten pojawiło się zdjęcie Aksla Fjellstua, która odziana w mgłę wygląda jak UFO.
***
A w tv od rana dyskusja: pozwolić temu komuś studiować czy nie?
Prawdą jest, że osadzonych w norweskich więzieniach zachęca się do kontynuowania edukacji, uważając to za skuteczną formę resocjalizacji. Trudno się z tym nie zgodzić. Ale w tym akurat przypadku coś moralnie zgrzyta.
Tu wszystko dzieje się zgodnie z literą prawa, więc może się okazać, że wkrótce oprawca stanie się współstudentem.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Od rana pada, pada, pada. Kłęby mgły morskiej wędrują miedzy wyspami. Taka mgła może trochę oszukać nasze zmysły. W dzisiejszym Sunnmørsposten pojawiło się zdjęcie Aksla Fjellstua, która odziana w mgłę wygląda jak UFO.
***
A w tv od rana dyskusja: pozwolić temu komuś studiować czy nie?
Prawdą jest, że osadzonych w norweskich więzieniach zachęca się do kontynuowania edukacji, uważając to za skuteczną formę resocjalizacji. Trudno się z tym nie zgodzić. Ale w tym akurat przypadku coś moralnie zgrzyta.
Tu wszystko dzieje się zgodnie z literą prawa, więc może się okazać, że wkrótce oprawca stanie się współstudentem.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
(171) Ptasia wyspa - Runde
Sørøyene to archipelag położony w Sunnmøre, dokładnie w gminie Herøy. Najsłynniejszą z tej grupy wysp jest Runde.Odwiedzają ją ornitolodzy z całego świata, by obserwować żyjące na klifach kolonie ptaków.
***
Zbliżamy się do Runde. Przed nami długi, łukowato zakrzywiony most. A za nim słynna ptasia wyspa. Most jest wąski. Gdy Renifer zauważa poruszające się w przeciwnym kierunku auto, zjeżdża do zatoczki, by umożliwić tamtemu przejazd. W sezonie można tak wędrować od zatoczki do zatoczki. Poza sezonem udaje się przejechać bez zatrzymywania. Ja tam nie narzekam. Takie postoje to świetna okazja do robienia zdjęć. A widoki są nieziemskie!
Nasza pierwsza wyprawa na Runde - lato 2007 roku. Renifer proponuje, abyśmy weszli na grzbiet kamienistym, stromym podejściem. Przeżycie z gatunku ekstremalnych. Byliśmy w komplecie, to znaczy z dziećmi. Jak zwykle sytuację ratowało poczucie humoru całej ekipy. Chwilami postękiwałam, by za moment wybuchnąć śmiechem. Szczególnie taki jeden młody człowiek potrafi komentarzem doprowadzić do łez - do łez ze śmiechu. Najmłodsza z reniferowego stadka, niczym prawdziwa globtroterka, tempem i kondycją dorównuje Reniferowi. Nieraz czekali, odpoczywając na kamieniu, na zasapaną Reniferową. Jeśli komuś zamarzy się wejście tą samą drogą, to po zjechaniu z mostu należy pojechać w lewo i rozpocząć podchodzenie tuż za tabliczką informacyjną. Po wejściu na wzgórze, kierujemy się w prawo i wędrujemy grzbietem aż do najsłynniejszej ptasiej góry. Bardziej wytrwali dotrą zapewne do latarni. Przed zejściem do latarni ostrzeżenie: "Na własną odpowiedzialność". Kręte kamienne schody, miejscami niezbyt stabilne. Ja nie zdecydowałam się na zejście. Dzięki temu pozostali wycieczkowicze mają piękne zdjęcia.
Przy każdej następnej wizycie na Runde kierujemy się za mostem w prawo. Kilkaset metrów za parkingiem wchodzimy na ścieżkę. Droga jest zdecydowanie łagodniejsza, choć miejscami podejścia dosyć strome.
Jedno jest pewne - piękne widoki i poczucie jedności z naturą rekompensują wszelkie trudy.
Kto odwiedza Sunnmøre, musi dopisać Runde swojej listy must-see.
O ptakach, które można obserwować na Runde pięknie napisał ktoś TU.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
poniedziałek, 29 lipca 2013
(170) BALMORAL na Vaderhaugfjorden
Dziś o siedemnastej pojawił się za oknem BALMORAL. 218 metrowy criuser pod bahamską banderą w drodze do Tromsø.
Zawsze wiedziałam, że może być i BAL, i MORAL;)
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
(169) Kulinarny debiut
Tu lubię wędkować.
Wczoraj wróciliśmy z kilkoma sztukami w wiaderku. Największy znany mi rybopożeracz miał dzisiaj ucztę. Do niego to nawet ryba uśmiecha się z patelni;)
Za trzy dni popróbujemy dorsza smażonego w zalewie słodko - kwaśniej (co najmniej tyle ryba musi się marynować). Przepis znalazłam w sieci. Mam nadzieję, że ten kulinarny debiut nie okaże się niewypałem.
Z dzisiejszej wyprawy na ryby nici. Wypadałoby za Starszymi Panami zaśpiewać:
Choć w dali niebo jeszcze się niebieszczy,
smutny deszczyk
sobie mży.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
wtorek, 23 lipca 2013
(168) Jak dziecko... ups! statek we mgle
Mgła nad Valderhaugfjoren, 23.07.2013
Dla porównania - widok na Valderhaugfjorden dzień wcześniej
Takiej mgły nad fiordem jeszcze nie widziałam. Zza okna dobiegają co chwila syreny. To przepływające statki informują o swojej obecności na wodzie. A nad mgłą... słońce. Renifer czegoś takiego też tu jeszcze nie doświadczył.
Kto na wodzie, niech dotrze bezpiecznie do celu.
***
Myślę o przybyszach, którzy trafiają do Norwegii w poszukiwaniu lepszego życia, a traktowani są jak ludzie drugiej kategorii. Obce im norweskie realia, mają problemy z odnalezieniem się w tej krainie ropą i gazem płynącej. I ktoś tę bezradność skwapliwie wykorzystuje.
A oni błądzą, jak dzieci we mgle.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Dla porównania - widok na Valderhaugfjorden dzień wcześniej
Takiej mgły nad fiordem jeszcze nie widziałam. Zza okna dobiegają co chwila syreny. To przepływające statki informują o swojej obecności na wodzie. A nad mgłą... słońce. Renifer czegoś takiego też tu jeszcze nie doświadczył.
Kto na wodzie, niech dotrze bezpiecznie do celu.
***
Myślę o przybyszach, którzy trafiają do Norwegii w poszukiwaniu lepszego życia, a traktowani są jak ludzie drugiej kategorii. Obce im norweskie realia, mają problemy z odnalezieniem się w tej krainie ropą i gazem płynącej. I ktoś tę bezradność skwapliwie wykorzystuje.
A oni błądzą, jak dzieci we mgle.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
niedziela, 14 lipca 2013
(167) MAULE
Jak wam Norweg powie, że ma ochotę maule (Jeg vil maule), to znaczy, że chce poprzeżuwać na przykład sam ser albo samą wędlinę, albo sam chleb albo... niech fantazja podpowie, co jeszcze. Pamiętam, że koleżanka z polskiej szkoły, Małgosia, lubiła zjeść od czasu do czasu zwykłą bułkę bez żadnych dodatków. Skubała ją po kawałku i powolutku żuła. I to było właśnie maule! Ważne, że dotyczy to tylko tych produktów, które zazwyczaj je się w komplecie z innymi. Zatem nie powiemy, że ktoś maule, gdy zajada się truskawkami, bo je najczęściej je się bez dodatków. Ale podjadanie spekeskinke plasterek po plasterku - w czym jestem mistrzynią - to już najprawdziwsze maule.
Nie da się tego słowa oddać jednym wyrazem po polsku. Warto je znać, bo używane jest tu powszechnie.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Nie da się tego słowa oddać jednym wyrazem po polsku. Warto je znać, bo używane jest tu powszechnie.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
(166) SAGA RUBY na Valderhaugfjorden
Kilka minut po dwudziestej drugiej takie cudo przepłynęło nam za oknem. To SAGA RUBY w drodze do Trondheim. Dzień pochmurny, deszczowy, wietrzny. Poziom zbałwanienia wody imponujący. Taki widok cieszy oczy.
Chyba ich trochę kołysze.
Pozdrawiam, ha det bra!
Reniferowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)













